Samokrytyka - droga do ideału lub dlaczego cukiernicy są tacy perfekcjoniści


06.11.2015

Ci, którym przyszło podnosić prestiż zawodu cukiernika i nieść piękno pomiędzy ludzi, stali się prawdziwymi gwiazdami mistrzostw! Ośmiu uczestników z całego kraju pracowali bez wytchnienia stwarzając pyszne desery. Ich rzeźby goście imprezy ciągle fotografowali, oglądali komentowali. Jak, owszem, prace uczestników Mistrzostw w pojedynczych boksach. Dmytrowi Dudarenkowi, który tworzył piedestał dla czekoladowego słonecznika, kibicowała cała publiczność. Cukiernik podziękował wszystkim, którzy trzymali kciuki za niego i przyznał, że do ostatniego miał nadzieję usłyszeć swoje nazwisko w finale, mimo błędów.

Ach, te cukiernicy! Powiedzmy szczerze, takich samokrytycznych ludzi można spotkać nie w każdym zawodzie. Oleksander Brażewski, autor stylowej kompozycji czekoladowej z ziarnami kakao, powiedział, że nie wszystko udało mu się doskonale: "Może i nie przyjdzie mi wygrać, miałem małe błędy. Widzę, że są chłopcy, którzy trochę lepiej wykonali pracę, ale myślę, że wszystko może się zdarzyć".

Maksym Humeniuk jest również bardzo skromny: "Konkurs dał mi szansę, aby zrozumieć swoje słabości i co trzeba jeszcze opracować. Wszystko odnotowuję, wszystko przemyśliwam, i wiem, że nadal będzie bardzo, bardzo dużo pracy, ponieważ musimy rozwijać się. Tak dla siebie sporo wszystkiego zaplanowałem. Mam nadzieję, że wszystko się uda!"

Wołodymyr Pryszczepa który pół roku leczył urazy odniesione w wycieczce rowerowej do Turcji, miał bardzo mało czasu na przygotowanie się do konkursu. Cukiernik uważa, że to się odczuwa: "Przez dłuższy czas nie glazurowałem ciasta i nie robiłem cukierków - i dziś nie są one wykonane perfekcyjnie. Widzę wady w cukierkach, których wcześniej nie było. Oznacza to, że umiejętności pozostają, należy ich odnawiać, po prostu trzeba przezwyciężyć siebie, robić co się nie udaje, robić, robić, robić... "

Co tu mówić, kiedy nawet najlepszy cukiernik kraju Igor Zarycki przyznał, że jest "trochę niezadowolony z siebie."

Lecz atmosfera Mistrzostw zadowoliła wszystkich zawodników! Być może do zapachu czekolady domieszali się endorfiny, a wraz z nimi - i uśmiechy i dobry nastrój i szczęście. Zaczyna się rozumieć, dlaczego niektórzy uczestnicy mają prawdziwe uzależnienie od takich konkursów. "Te zawody są już jako narkotyk - mówi zwycięzca «BISCOTTI szef-cukiernik 2015" Igor Zarycki. - Wystąpiłeś raz - i to już jest w duszy, a ja chcę tych emocji. Niech to trudne i niech stres, niech wszystko bardzo gwałtowne, intensywne, nasycone. Wiele uczuć, dużo strachu – jakaś panika cię opęta, potem odpuszcza. Następnie stabilizujesz się. Potem, kiedy zdajesz sobie sprawę, że albo nie ma czasu lub coś pójdzie nie tak - znowu panika, znów stres, ponownie stabilizujesz się, znów emocje. A wszystko ciągle w tej kolejności, tak naprawdę jestem pod wrażeniem i zadowolony!"

Miłośnicy czekolady: porcja szczęśliwych wrażeń

Być może prawdziwi profesjonaliści muszą wymagać więcej od siebie, ale my, zwykli miłośnicy słodyczy wiemy: dzieła, stworzone na «Biscotti szef-cukiernik 2015", są po prostu idealne! I forma i treść i smak!

Zgadzają się z tym i wielu gości Narodowego święta Czekolady i pierwszych ukraińskich mistrzostw cukierniczych. Wśród nich spotkaliśmy i bratanka Marii Szramko - Bogdana, którego zdaniem ukraińscy cukiernicy mają wielką przyszłość: "Szczerze mówiąc, jestem po raz pierwszy na takich mistrzostwach i emocje przepełniają, nawet ten zapach. Oczywiście, jestem przyzwyczajony do tych różnych czekoladek, bo moja ciotka ich wyrabia. Ale, wszystko jedno, atmosfera przepełnia. A patrząc na zawodników, na ich cukierki, na ich poziom, można powiedzieć, że są naprawdę gotowi do udziału w konkursach międzynarodowych."

Ludmiła, która już po raz trzeci przyjeżdża z Połtawy do Lwowa, aby tutaj świętować swoje urodziny, z entuzjazmem obserwowała pracę mistrzów w boksach. "Lwów jest miastem szczególnym - mówi Ludmiła - toż gdzie jeszcze świętować, jak nie tutaj. A w tym roku miałam szczęścia więcej, odbywają się tutaj Mistrzostwa sztuki cukierniczej. Wszystko jest takie poważne, profesjonalne. A uczestnicy są takie sympatyczne, po prostu zuchy!"

Sofia, inna wielbicielka sztuki cukierniczej, właściwie oceniła znaczenie tego wydarzenia: "To jest dobrze dla miasta - przecież to naprawdę nie zdarzają się często. Jest to bardzo dobra okazja dla tych, którzy chcą spróbować sami. Widziałam, jest tam międzynarodowa szkoła gotowania, można skosztować wiele różnej czekolady. I cukiernicy wszyscy bardzo dobrzy specjaliści ,zasługują na zwycięstwo."

Wierzymy, że udział w Mistrzostwach o tym poziomie – już jest zwycięstwem. I dla utalentowanych cukierników i dla międzynarodowego zespołu sędziów, i dla wszystkich zaangażowanych w organizację «BISCOTTI szef-cukiernik 2015". A jeszcze - dla gości, które wspierali zawodników. Święto udało się, nagrody trafili w utalentowane ręce, a my - nauczyliśmy się doceniać mistrzów, którzy osładzają nasze życie i wypełniają go pięknem!